75. rocznica akcji "Skrytego" pod Celestynowem

1. Pomnik upamiętniający akcję znajdujący się u zbiegu ul. Prostej i ul. Obrońców Pokoju w Celestynowie

Jedną z największych trudności przy opisywaniu akcji podziemnych stanowi ustalenie strat okupanta. Problem wynika z dość dużych rozbieżności występujących w źródłach strony atakującej oraz atakowanej. Czasami różnią się one o kilka, kilkanaście osób, jednak zdarzają się przypadki kilkukrotnej rozbieżności. Jako przykład niech posłuży akcja wysadzenia w nocy z 11 na 12 grudnia 1943 r. w pobliżu Celestynowa niemieckiego pociągu urlopowego przez oddział cichociemnego por. Józefa Czumy „Skrytego”.

Akcje dywersyjne na szlakach kolejowych wokół Warszawy, stanowiące przeciwwagę dla wzmożenia pod koniec 1943 r. polityki terroru przez okupanta, nie były zarezerwowane tylko i wyłącznie dla oddziałów Kedywu KG AK. Także oddziały Okręgu AK Warszawa wykonały szereg tego typu działań. Początkowo jednostki okręgowego Kedywu prowadziły uderzenia wymierzone w samochody policyjne, tzw. budy, jednak na początku grudnia 1943 r. zdecydowano się przenieść ciężar dywersji właśnie na linie kolejowe.

2. Cichociemny por. Józef Czuma "Skryty"

Jednym z oddziałów biorących udział w realizacji tego zadania była grupa por. Józefa Czumy „Skrytego” vel „Pitera”. Jako jednostka dyspozycyjna Kedywu Okręgu AK Warszawa specjalizująca się w akcjach na kolei świetnie nadawała się do tej roli. Kolejnym celem oddziału, w nocy z 11 na 12 grudnia 1943 r., miał być wojskowy pociąg pospieszny na linii Warszawa – Lublin. „Skryty” wytypował do akcji 71 żołnierzy, uzbrojonych w 1 cekaem, 7 erkaemów, 38 karabinów, 3 pistolety maszynowe, broń krótką, granaty oraz kilkanaście kilogramów materiałów wybuchowych.

Zbiórka oddziału odbyła się wieczorem 11 grudnia w pobliżu Emowa. Stamtąd około godz. 21.00 żołnierze wyruszyli pieszo w kierunku miejsca akcji oddalonego o około 15 kilometrów. Uderzenie miało zostać wykonane na odcinku torów między Wielką Wsią a Celestynowem. Po ciężkim marszu oddział dotarł na miejsce. Jednak oczekiwanie na właściwy pociąg wydłużało się: Był mróz, gruba warstwa śniegu. Chłopcy rozstawieni wzdłuż pociągu w formie tyraliery bardzo pomarzli. Rozgrzewali się jak mogli. Przy każdym odgłosie nadjeżdżającego pociągu zajmowali stanowiska. Wszyscy byli podenerwowani. Dłużący się czas oczekiwania skłaniał do przypuszczeń, że pociąg jest odwołany.

3. Tablica informacyjna stojąca koło pomnika. Znajduje się na niej zdjęcie wykolejonego pociągu

Wreszcie około 1.00 w nocy żołnierze dostrzegli wyczekiwany sygnał do działania. Pociąg szybko zbliżał się do zaminowanego odcinka torów. Kiedy w niebo wystrzelił słup ognia, a powietrzem targnął potężny wybuch, do działania ruszyła sekcja granatów. Dowódca akcji relacjonował: Po wysadzeniu toru grenadierzy podeszli do pociągu, rzucając granaty, filipinki i termitówki; po wycofaniu się grenadierów nastąpił gwałtowny atak broni maszyn. i kb. W chwilę potym [sic!] nastąpił drugi nawrót grenadierów do pociągu i częściowe wdarcie się do pociągu, po gwałtownym powtórnym ogniu broni maszynowej następuje oderwanie się od pociągu i wycofanie.

W wyniku wybuchu do rowu wpadła lokomotywa oraz kilka pierwszych wagonów. Mimo obrzucenia wagonów granatami oraz ostrzelania z broni maszynowej Niemcy z dalszej części składu nie dawali za wygraną. Doszło do ostrej wymiany ognia. Po wykonaniu założonego planu „Skryty” dał sygnał do wycofania. Oddział szybkim marszem wyruszył w kierunku Emowa, skąd po kilku godzinach żołnierze w małych grupkach rozeszli się po terenie.

4. Napis na pomniku

Straty niemieckie są trudne do ustalenia. Czuma w sprawozdaniu po akcji pisał: wiadomości z polic. niem./ około 120 zabitych, 130 ciężko rannych/ do godz. 12-ej 7 z nich zmarło w Otwocku/, przeszło 100 lekko rannych. Dane te miały pochodzić od akowskich wtyczek na posterunku policji niemieckiej w Otwocku. W dokumentach drugiej strony straty były dużo niższe. Najwyższa liczba 14 żołnierzy zabitych oraz 50 rannych występuje w meldunku niemieckiej żandarmerii.

Po polskiej stronie poległ Jan Kuczyński „Rawicz”, a ranny Kazimierz Drozdowski „Mruk” dostał się w ręce gestapo. Rany odniosło także kilku innych akowców, w tych dwóch dość ciężkie. Niestety odwet ze strony okupanta był szybki i bardzo bolesny. Za akcję pod Celestynowem oraz trzy inne wystąpienia polskiego podziemia w Warszawie Niemcy zamordowali 270 osób, a ich nazwiska upublicznili w obwieszczeniu z 15 grudnia 1943 r. W niektórych publikacjach występuje informacja, że ofiar mogło być jeszcze więcej, w granicach od 400 do 500 osób.

____________________________________
Tekst na podstawie: Wojciech Königsberg, AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej, Kraków 2017

Źródła ilustracji:
1, 3, 4 - Fot. Wojciech Königsberg.
2 - Fot. NN, Studium Polski Podziemnej w Londynie, sygn. SPP_FOT_00685, www.foto.karta.org.pl, dostęp: 11.12.2018.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

74. rocznica śmierci "Ponurego"

75. rocznica likwidacji "kata Pawiaka" Franza Bürkla

Za Michniów. Akcja odwetowa pod Suchedniowem