Posty

O "Ponurym" w dalekiej Australii

Obraz
Historię cichociemnego płk. Jana Piwnika "Ponurego" oraz innych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego już dawno powinien poznać cały świat. Póki co, mój tekst o ostatnim boju "Ponurego" został opublikowany 17 czerwca 2020 r. w wydawanym w australijskim Melbourne polonijnym "Tygodniku Polskim", który ukazuje się od 1949 r.

76. rocznica śmierci cichociemnego płk. Jana Piwnika "Ponurego"

Obraz
1. Przysięga VII Batalionu 77 Pułku Piechoty Armii Krajowej. Por. Jan Piwnik "Ponury" z mapnikiem. Przed nim stoi komendant okręgu ppłk Jan Szulc vel Janusz Prawdzic-Szlaski "Borsuk" Wiele akowskich akcji zakończyło się sukcesem bez jakichkolwiek strat własnych. Niestety część działań, mimo osiągnięcia zamierzonego celu, okupiona została ofiarną daniną polskiej krwi. Jednym z najdramatyczniejszych przykładów był atak VII Batalionu 77 Pułku Piechoty Armii Krajowej na strażnicę graniczną w nowogródzkich Bohdanach 16 czerwca 1944 r. W wyniku akcji śmierć poniósł jeden z najsłynniejszych partyzantów, cichociemny por. Jan Piwnik „Ponury” oraz kilkunastu jego podkomendnych.

„Ponury” wśród Bohaterów Niepodległej

Obraz
Cichociemny płk Jan Piwnik "Ponury" znalazł się wśród postaci utrwalonych w cyklu broszur pn. "Bohaterowie Niepodległej". Seria wydawana przez Instytut Pamięci Narodowej poświęcona jest osobom, które uczestniczyły w zmaganiach o niepodległość Rzeczypospolitej w różnych okresach jej najnowszej historii: w latach 1914–1918, podczas walk o granice Polski odrodzonej 1918–1921, w czasie II wojny światowej, w okresie powojennej konspiracji oraz w dobie "Solidarności".

Rozbicie Stützpunktu w Jachnowiczach

Obraz
1. Przysięga VII Batalionu 77 Pułku Piechoty Armii Krajowej. Por. Jan Piwnik "Ponury" po prawej stronie w środku Wizytujący w połowie maja 1944 r. VII Batalion 77 Pułku Piechoty Armii Krajowej Komendant Okręgu AK Nowogródek ppłk Jan Szulc vel Janusz Prawdzic-Szlaski „Borsuk”, wydał cichociemnemu por. Janowi Piwnikowi „Ponuremu” rozkaz zdynamizowania działań przeciwko okupantowi. Oznajmił także, że pod jego dowództwo odkomenderowana zostaje 1 kompania z I batalionu. Przeniesioną kompanią dowodził ppor. Jan Wasiewicz „Lew”. Rozkaz „Borsuka” otwierał przed „Ponurym” nowe możliwości wykorzystania podległych oddziałów. W pierwszej połowie czerwca, dysponując 700 partyzantami, mógł rozpocząć realizację operacji „Burza” na podległym terenie. 

Ludzie stąd, "Tygodnik Regionalna", 2 V 2020

Obraz

Akcja "Komitet Ukraiński"

Obraz
1. Ppłk Mychajło Pohotowko II RP była o wiele bardziej zróżnicowana pod względem narodowościowym od obecnej Polski. Najliczniejszą mniejszość narodową, około 16 procent ogółu mieszkańców, stanowili Ukraińcy. Część z nich w niemieckim ataku na Polskę upatrywała szansę na stworzenie własnej państwowości. W GG interesy ukraińskie reprezentował powołany w kwietniu 1940 r. Centralny Komitet Ukraiński w Krakowie, który pod przykrywką działalności samopomocowej oraz kulturalnej kolaborował z wrogiem. 31 marca 1944 r. szef warszawskiego oddziału komitetu Mychajło Pohotowko zginął od kul żołnierzy kontrwywiadu KG AK. 

Akcja "Bollwerk" w Poznaniu

Obraz
1. Gaszenie magazynów Niemiecka polityka okupacyjna była szczególnie brutalna na obszarach bezpośrednio włączonych do III Rzeszy. Na terenie Wielkopolski, stanowiącej część tzw. Warthelandu (Kraju Warty), okupant dążył do całkowitego wyniszczenia pierwiastka polskiego. W związku z tym podziemie nie zdołało rozwinąć się na tym obszarze w takim stopniu jak w Generalnym Gubernatorstwie. Okręg ZWZ-AK Poznań nie był w stanie prowadzić działalności antyniemieckiej na szeroką skalę. Nie oznacza to jednak, że nie odniósł sukcesów w walce z wrogiem. Jednym z największych było zniszczenie w nocy z 20 na 21 lutego 1942 r. magazynów wojskowych w poznańskim porcie.

Likwidacja Franza Kutschery

Obraz
1. Bronisław Pietraszewicz "Lot" Początek 1944 r. był dla akowskich likwidatorów niezbyt pomyślnym okresem. Po styczniowych nieudanych próbach zgładzenia Ludwiga Fischera pod Warszawą, a następnie Hansa Franka koło Krakowa, atmosfera w dowództwie AK nie była najlepsza. Dopiero likwidacja dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa, SS-Brigadeführera und Generalmajora der Polizei Franza Kutschery, przeprowadzona 1 lutego przez żołnierzy „Pegaza”, poprawiła nastroje w Komendzie Głównej. Niestety sukces został okupiony znacznymi stratami.

Likwidacja agenta Gestapo w szeregach AK ppor. Jerzego Franciszka Wojnowskiego "Motora"

Obraz
1. Cichociemni por. Jan Piwnik "Ponury" oraz ppor. Waldemar Szwiec "Robot" przed frontem II Zgrupowania Jedną z podstawowych zasad konspiracji było budowanie struktur na sprawdzonych, godnych zaufania ludziach. Oczywiście wśród członków podziemia także zdarzały się jednostki z, oględnie mówiąc, zbyt długim językiem. O wiele gorsza w skutkach była jednakże działalność konfidentów oraz agentów Gestapo, którzy wniknęli lub wywodzili się z organizacji. Jednym z najjaskrawszych przykładów niemieckiego szpiega w szeregach AK był oficer Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”, ppor. Jerzy Wojnowski „Motor”.

Rozbicie więzienia w Pińsku

Obraz
1. Cichociemny por. Jan Piwnik "Ponury" vel "Donat" Najliczniejszą grupę wśród cichociemnych – spadochroniarzy Armii Krajowej stanowili specjaliści wyszkoleni w zakresie dywersji. Podczas kursów trenowali różne warianty akcji zbrojnych, w tym odbijanie więźniów. Posiadanie tego typu umiejętności było jednym z powodów mianowania dowódcą akcji rozbicia więzienia w Pińsku cichociemnego por. Jana Piwnika „Ponurego” vel „Donata”. Uderzenie zostało wykonane 18 stycznia 1943 r. i przeszło do akowskiej legendy jako jedna z najlepiej przeprowadzonych akcji tego typu.

Rozbicie więzienia w Lidzie

Obraz
1. Żołnierze II Batalionu 77 Pułku Piechoty Armii Krajowej, kpr. Tadeusz Bieńkowicz "Rączy" stoi drugi od prawej Jeżeli akcja odbicia więźniów była odpowiednio przygotowana, sukces można było osiągnąć po cichu, przy minimalnym nakładzie osobowym. W historii nowogródzkiej AK złotymi zgłoskami zapisało się rozbicie w nocy z 17 na 18 stycznia 1944 r. więzienia w Lidzie. Akcję przeprowadziło zaledwie 11 ludzi pod dowództwem ppor. Zenona Batorowicza „Zdzisława”. Sukces był o tyle spektakularny, że w tym czasie w mieście przebywało ponad 10 tysięcy żołnierzy i policjantów niemieckich.